Gdy przebywala w szpitalu owczesny jej szef zwolnil ja dyscyplinarnie z pracy. A milicja wytoczyla jej sprawe przed Kolegium ds. Wykroczen o "uszkodzenie prawego blotnika" syrenki, ktora w nia uderzyla.
- W kolegium odwolawczym tylko dzieki odwadze pewnej dziewczyny, ktora tez byla na pasach i zeznala, jak bylo naprawde, wniosek milicji umorzono - wspomina ze wzruszeniem tamta kobiete.
Oddala sprawe do sadu przeciwko zakladowi pracy, ktory ja zwolnil. Dowiedziala sie, ze stalo sie to na kategoryczne zadanie SB.
Jej stan nadal byl ciezki. W szczecinskich szpitalach, mimo ze byla juz Solidarnosc, nie bardzo chcieli ja leczyc. Jezuita Czeslaw Bialek z Poznania zalatwil jej dalsze leczenie w Poznaniu u prof. Degi. Wczesniej trafila na wstepne badania do Pily. Gdy tamtejsi lekarze wyjmowali z nogi tkwiace w niej zbyt dlugo "zelastwo", byli przerazeni. Skwitowali to dosadnie: - Ale ci spieprzyli noge!
Dyscyplinarka za... uszkodzenie blotnika
- January 14, 2009
0 Odpowiedzi na Dyscyplinarka za... uszkodzenie blotnika