Kapitan milicji ostrzegal

- January 14, 2009

Historia "Dializy" pokazuje jak misternymi mackami oplatano opozycjonistow i jakich metod uzywano do eliminowania tych najbardziej niepokornych.
- Pewnego razu, gdy bylam u swojej cioci, natknelam sie na kapitana milicji, trenera judo, pana M. - wspomina tamto zdarzenie Irena Piotrowicz. - Najpierw probowal mnie namowic do wypicia z nim wodki, a pozniej zaczal przekonywac, ze jestem nieodpowiedzialna. Mowil, ze zadajac sie z wrogami socjalizmu szkodze sobie i Polsce Ludowej. Bylam wtedy mloda, pyskata, nie balam sie niczego. Oczywiscie zaskoczyla mnie obecnosc milicjanta w domu mojej ciotki.
W pewnym momencie pan M. stwierdzil:
- Po przyjacielsku radze ci, masz skonczyc z tym typem Czuma, bo zginiesz. Nie badz glupia. Dobrze ci radze.
Zle trafil. Ojciec Hubert Czuma byl dla Ireny wzorem. Jak dla wielu innych mlodych ludzi w Duszpasterstwie Akademickim. Byla poza tym prawa reka jezuity przy organizacji studenckich pielgrzymek do Czestochowy. Wykrzyczala z mlodziencza zloscia, ze M. nie jest godzien ksiedzu nawet piety calowac. Milicjant smetnie pokiwal glowa i zwracajac sie do ciotki Ireny stwierdzil lakonicznie:
- No widzisz, Liluniu, ona musi umrzec.
Dziesiec lat temu, gdy ciotka umierala, przyznala sie Irenie, ze zmuszono ja do inwigilowania siostrzenicy i prosila o wybaczenie.

0 Odpowiedzi na Kapitan milicji ostrzegal

  1. Aktualnie nie ma żadnych komentarzy.

Informacje o Tobie

Komentarz


Syndicate (Atom)

Who